Patyczaki... nigdy ich nie robiłem, unikałem jak ognia. Co to,
będę się szurkami bawił, dwa skrzydła robił, przecie to się nie da, no
bo i jak. Ale niestety naoglądałem się trochę dwupłatów w wykonaniu
kilku świetnych modelarzy i w końcu mnie trafiło.... A dokonał tego
Albatros produkowany przez Eduarda.
Galeria
modelu.
Model w malowaniu: Jasta 78b, Vfw. Michael Sigmann, 1918
Budowę rozpocząłem tradycyjnie, od kokpitu. Na kokpit składają się
obie połówki kadłuba, fotel "kierowcy" oraz całkiem spora ilość blaszek.
Pozwalają one wykonać właciwie wszystkie możliwe przyrządy pokładowe, pasy
fotela pilota oraz samą "skorupę" kokpitu (podłoga i tylna ścianka). Tutaj po
raz pierwszy spotkałem się z problematyką malowania drewna. No, to całkiem spora
problematyka, bo i rzecz niełatwa do wykonania. Ale na co ma się znajomości ;)
Dzięki Tomkowi Gronczewskiemu dowiedziałem się, jak to zrobić (wielkie dzięki
Tomku za czas poświęcony mojemu truciu :) ).
Silnik potraktowany przez producenta został dość ubogo, ale właściwie
i tak niewiele go widać. Ja poszedłem za przykładem i nie dołożyłem do niego nic
od siebie, choć miałem zapędy.
Kadłub składa się bez najmniejszych problemów. No, może podobno
wystąpić kłopot ze spasowaniem połówek kadłuba wraz z blaszką kokpitu, ale w
moim Albatrosie rzecz ta nie wystąpiła. Do tego dolne skrzydło, i tylne
powierzchnie sterowe. Trochę szpachli, trochę CA, szlifowanko i było cacy.
Dalsza walka z kadłubem oznaczała pomalowanie całego samolotu na
czarno błyszcząco. Oczywiście wcześniej zabezpieczyłem kokpit ;). Czarny
Humbrolek do aero i po chwili samolocik był czarny. Ups, byłbym zapomniał, model
ma biały wypierdek na ogonie. Ten wypierdek malowałem wcześniej :) Po
wyschnięciu przyszedł czas na kalkomanie. Zacząłem od ogona - krzyże,
gwiazdki (kocham ten samolot za te gwiazdki, cudne są :) ) i nastała pora na
najwieksze płachty kalek, jakie kiedykolwiek kładłem - lozengi... Najpierw na
tył od spodu, górny płat również od spodu i na dolne skrzydło od góry.
Poradziłem sobie zaskakująco dobrze (problemy z dolną lazanią na górnym skrzydle
- łamała się), oczywiście używając nieśmiertelnych braci SetSoli. A, jeszcze
użyłem kalkomanii PropagTeamu imitującej drewno. Tą kalkomanię widać na
środkowej części samolotu. Jak to wszystko wyschnęło, całość pokryłem
najpierw błyszczącym lakierem bezbarwnym, a potem również bezbarwnym, ale
półmatem. Drewno potraktowałem jeszcze Orange Clear Humbrola.
Sznuruj bracie, sznuruj... I nadejszla wielkopomna chwila, czyli
horror z linkami. To mój pierwszy szmatopłat i zupełnie nie miałem pomysłu, jak
się za to zabrać. Z pomocą znów ruszył nieoceniony Tomek G., który udzielił mi
rad. Części z nich nie wykorzystałem ;) Po wielu próbach i przymiarkach, a także
po obejrzeniu paru rysunków olinowania, doszedłem do wniosku, że zrobię to tak,
jak... pokazuję na zdjęciach w galerii ;) Przykleiłem górny płat. Na razie
szło dobrze. Powklejałem wszystkie podtrzymajdła. Stoi samo. Krzywo. Poprawiłem.
Złamało się. Poprawiłem. Stoi. Krzywo. Poprawiłem. O najstarszy zawód świata!!
..... Stoi!
Linki ponaciągane. Nawet nie miałem problemów, oprócz czterech
niepokornych linek od lotek, czy jak się to tam zwie. z nimi stoczyłem dwudniową
batalię, ponaznaczaną nagłymi zwrotami akcji, ostrymi natarciami, gromami
padającymi z ust, aż w końcu odnosłem zwycięstwo. Połowiczne. Linki wiszą
nieponaciągane. Nie chce mi się z wami gadać...
Instrukcja kłamie!? No własnie... Zadowolony z siebie zrobiłem linki,
na szczęście według jednej ze stron internetowych, a nie instrukcji. Okazuje
się, że wg niej (przynajmniej ja to tak widzę) błędnie są rozrysowane naciągi, a
jednej pary w ogóle nie ma!
Kalkomanie na zewnętrzne powierzchnie skrzydeł, krzyże, lakier bezbarwny
błyszczący i półmat i skrzydła były gotowe. Trochę drobiazgów jeszcze i już
prawie model był skonczony.
Wykończenie Podwozie poszło bez najmniejszych problemów, zaskakująco
szybko udało mi się je też przymocować. Śmigło wykonane wg uwag Tomka G., "rura
wydechowa" pomalowana gun metal Andrei. Wywierciłem też dziurę, by ta rura
wyglądała jak rura :). Wykonałem również element łączący silnik z chłodnicą.
Zastanawiam się, dlaczego Eduard nie zamieścił takiej części w zestawie... Jest
to dla mnie trochę niezrozumiałe, bo ten fragment jest akurat swietnie widoczny.
Tak więc pierwszy patyczak został wykonany i powędrował na półkę :) Z paru
rzeczy nie jestem zadowolony. Parę rzeczy robiłem po raz pierwszy. I, co dziwne,
parę rzeczy bardzo mi się w tym modelu (w moim wykonaniu) podoba.
|