Boeing 737 jest obecnie najpopularniejszym samolotem pasażerskim świata,
jednak wersja 737-200 jest już chyba trochę zapomniana... A lata tych
samolotów jeszcze dość dużo. Model tego samolotu produkowany jest przez
Revella, w barwach British Airways, z bardzo ciekawym malowaniem ogona. to był podstawowy powód wyboru tego modelu :)
Galeria
modelu.
Po dość pozytywnej recenzji przyszła szara rzeczywistość sklejacza -
czyli wycinanie model z ramek i heroiczne próby zrobienia z tych części
czegoś, co przypomina choć trochę zdjęcie na pudełku.
Poniżej moja prywatna lista tego, co nie powinien oferować (a to czyni) ten zestaw:
- Spora ilość nadlewek. Co ciekawe, mozna tu zastosować wzór (prawie)
matematyczny - im mniejsza część i bardziej skomplikowana w kształcie -
tym większa ilość nadlewek.
- Bezmyślnie rozwiązane okna kabiny pasażerskiej. Otóż są to
wgłębienia! Nie dziury na wylot, jak w większości modeli, czy też tylko
kadłub, na który nakleja się kalkomanie imitujące okna. Nie, to byłoby
za proste :) Tu są wgłębienia, w które trzeba wpasować, zapewne w
sposób graniczący z dość zaawansowaną magią, kalkomanie imitujące okna.
Równie genialne, co bezsensowne.
- Tragiczne wykonanie oszklenia kabiny pilotów. Jedyne, do czego się ono nadaje, to do wyrzucenia.
- Tragiczne silniki. Co ciekawe, samolot ma linie wgłębne, silniki
"są" wypukłe.... Zaiste, ciekawe skąd takie cudo.... Na szczęście "od
biedy" są poprawne. Spotkałem się jednak z opiniami, ze połączenie
skrzydło - silnik jest zbyt cienkie..
- Nierówna faktura kadłuba, objawiająca się w sposób dowolny i nie
"schodzące" się ze sobą linie podziału blach na połówkach kadłuba.
- Podwozie... może pominę je milczeniem....
To tyle negatywów :) Czas na opis budowy.
W pierwszym rzucie skleiłem skrzydła w całość, to samo uczyniłem z
kadłubem. Potem nastąpiło żmudne szpachlowanie i szlifowanie kadłuba.
Po kilka dniach takiej zabawy należało odtworzyć linie podziału blach.
W paru miejscach... celowo tego nie zrobiłem, bo gdybym zrobił je
prosto - nie schodziły by się między połówkami, by były poprawne,
trzebaby rzeźbić linię na około samolotu... nie chciało mi się. Darujmy
sobie, to w końcu OOB... I do tego model wprawka przed następnymi
pasażerami.
Spasowanie skrzydeł z kadłubem poszło bardzo sprawnie (co
zadziwiające). Natomiast olbrzymich problemów dostarczyło mi pasowanie
silników do skrzydeł. Ogromne niedokładności powodowały, że musiałem
straszliwie się gimnatykować ze szpachlowaniem tego połączenia, a nie
jest ono tak łatwo dostępne.
Oszklenie kabiny pilotów wywaliłem. To śmieć jest. Dziurę
zaszpachlowałem. I tak producent nakazuje naklejenie kalkomanii
imitującej okna kabiny pilotów.
Dalsza faza, to malowanie. Na biało raz. Na biało dwa.
Maskowanie taśmą tamiyi, malowanie niebieskim (obie farby to
LifeColor). Kolejna seria maskowania i malowanie skrzydeł na szaro (i
tu popełniłem błąd, najpierw trzeba było zrobić metalizer, potem
malowanie szarych fragmentów skrzydła...), kolejne maskowanie i
malowanie metaliczne - elementy skrzydeł i silników. Jak widać na
zdjęciach, sympatycznie wygladał model, opatulony taśmą, jak na zimę co
najmniej ;)
Żeby przykleić tylne stateczniki poziome, należy wcześniej
położyć
kalkomanię na ogon. Składa się ona z czterech elementów - dwóch na ogon
(z obu tron) i dwóch (tak samo) na kadłub. Dopiero wtedy mogłem wkleić,
juz pomalowane, stateczniki.
Przyszedł czas na zrobienie czegoś sensownego z oknami kabiny
pasażerskiej. Wpadłem na genialny pomysł, że zapuszczę je czarną
błyszczącą Andreą. Jak to wyszło, można ocenić, oglądając zdjęcia
modelu.
Następny etap, to nakładanie kalkomanii. Oznaczenia przewoźnika i inne
takie ;) Arkusik nie pozwala modelarzowi poszaleć w temacie kalkomanii, ale samolot przezentuje się całkiem przyzwoicie.
Co najważniejsze, kalkomanie są bardzo dobrej jakości i świetnie reagują na płyny zmiększające.
Przedostatni etap to składanie podwozia. Pozwolę sobie to pominąć
milczeniem... Powiem tylko, że zdecydowanie lepiej jest zrobić ten model w pozycji "in flight"...
Na koniec lekko przybrudziłem samolocik suchymi pastelami. I tyle, jeśli chodzi o Boeinga 737-200 z Revella w skali 1:200 :)
|